Krok do piekła, krok do nieba

Mirosława Piechota


Osoby

Anioł, Diabeł i Misia to role pojedyncze. Aniołków, Diabliczki, uczennice i nauczycielkę mogą grać te same osoby.

Archanioł
Anioł – Luiza
Diabeł
Diabliczka I – Aniołek I
Diabliczka II – Aniołek II
Diabliczka III – Aniołek III
Nauczycielka
Misia – uczennica i aniołek
Ula
Hania
Agnieszka

Rekwizyty

1 stolik, krzesło
4 pary różków diabelskich
4 ogony
3 spódniczki czerwone dla diabliczek
6 długich, białych koszul
5 par skrzydeł anielskich
4 pary wideł diabelskich
2 monitory i 2 klawiatury albo 2 laptopy (mogą być zabawki)
4 pary czarnych legginsów
4 czarne podkoszulki
4 pary czarnych skarpetek
4 pary czarnych rękawiczek
druciane haczyki
sznurek ok. 10 m
miecz świetlny
kilka zeszytów
wycięte z kartonu kotły
namalowane lub skserowane głowy postaci historycznych (negatywnych)
przyczepione do narysowanego tułowia, powieszone na sznurku przesuwającym się nad kotłami. Kotły podwieszone na drugim sznurku nieco niżej
plik kartek
długopis lub gęsie pióro
tarka do jarzyn
obcęgi (w miarę duże)
migające czerwone światełka do roweru (jako ognie piekielne i paliwo pod kotłami)
kawałek czarnego aksamitu wielkości chusteczki (na smolną maseczkę)
dwa kije bejsbolowe lub zwykłe do „masażu”
Dziewczynki grające diabliczki przebierają się za aniołki po III scenie.


Scena I

Atmosfera przed klasówką. Dziewczyny przeglądają zeszyty, podręczniki, wymieniają informacje. Na scenę wchodzi nauczycielka. Patrzy na nie z politowaniem.

Nauczycielka: Już nic wam nie pomoże. Trzeba się było uczyć przez cały rok. (drwiąco): “Kto się nie najadł, ten się nie naliże.” Za pięć minut – chwila prawdy.

Odchodzi. Na scenę wpada Misia. Zdenerwowana, wyraźnie spóźniona.

Misia: Co się dzieje? Co robicie? (zagląda koleżankom do książek)
O matko! To już dzisiaj. Zapomniałam, ja przecież nic nie umiem…
Powiedzcie mi coś, z czego ten sprawdzian?

Biega od jednej do drugiej koleżanki i potrząsa nimi.

Agnieszka: Odczep się. Masz swój zeszyt.
Ula: Wariatka!
Misia: To koniec. O Boże, zabij mnie, bo i tak tego nie przeżyję!

Słychać grzmot. Misia, patrząc w górę, osuwa się na ziemię. Koleżanki podbiegają do niej.

Hania: Co jej się stało?
Ula: (wachlując ją zeszytem) Chyba zemdlała, zawołajcie szybko pielęgniarkę.
Agnieszka: E tam, ona udaje. Może odwołają sprawdzian?
Hania: (sprawdza oddech) Dziewczyny, ona nie oddycha, wezwijcie pogotowie!

Rozpoczyna reanimację – masaż serca, ma to wyglądać prawdopodobnie.
Podkład muzyczny – jakiś marsz pogrzebowy, aby dziewczyny miały czas się przebrać ( może ‘Śmierć Azy’ z suity Griega). Kurtyna.

Scena II

Ciemność na scenie. W smugę światła wchodzi Misia w białej długiej koszuli, boso, z rozpuszczonymi włosami. Rozgląda się przestraszona, robi porę kroków w prawo, potem w lewo. Po każdym zdaniu liczy w myślach do 5. Myśl widza musi wyprzedzać jej słowa.

Misia: Gdzie ja jestem? Dlaczego tak ciemno?

Spogląda na swoje ubranie i bose stopy.

Misia: Gdzie moje buty? Kto mnie ubrał w tę idiotyczną koszulę?

Po chwili ( wytrzymanej!) dociera do niej co się stało. Zakrywa usta dłonią.

Misia: Ja chyba naprawdę umarłam.

Reflektor wydobywa z ciemności siedzącego przy biurku z komputerem Anioła .Ciche dźwięki „Arii na strunie g” Bacha lub „Adagio” Albinoniego. Anioł mówi spokojnie, powoli i wyraźnie.

Anioł: Podejdź tu duszyczko, no śmiało.

Patrzy na Misię z uwagą.

Anioł: Taka młoda… Trafiłaś tu z wypadku?
Misia: Nie, nie sądzę.
Anioł: Samobójczyni?
Misia: Ależ nie, skądże. Co prawda prosiłam o śmierć, to znaczy chciałam umrzeć przed klasówką, ale nie tak dosłownie.
Anioł: (ze spokojem): Widocznie twoje prośby potraktowano dosłownie.

Szuka czegoś w komputerze, zręcznie przebierając palcami po klawiaturze. Po chwili:

Anioł: Męczennica?
Misia: O tak, na pewno szkolna męczennica, w końcu przecież trafiłam do nieba.
Anioł: (wyraźnie) To jeszcze nie jest takie oczywiste. Jak często chodziłaś do Kościoła?
Misia: (speszona) No… czasami.
Anioł: Tak myślałem. Męczennicą za wiarę to ty nie jesteś.

Nadal przegląda dane w komputerze.

Anioł: Może jednak trafiłaś tu z wypadku, doznałaś szoku i nic nie pamiętasz?
Misia: Tak, to musiał być wypadek. Może fizyk zrzucił mnie ze schodów, żeby mi wbić do głowy zasady swobodnego spadania ciał, albo polonistka wyrzuciła przez okno za brak interpunkcji, tak jak mi to ciągle obiecywała… A może matematyczka udusiła wstęgą Möbiusa – też miała powody.
Anioł: Nie gadaj tyle, widzisz, że pracuję. Co sekundę na ziemi umiera człowiek. Za tobą już stoi kolejka. Odpowiadaj zwięźle na pytania. Zważyli cię?
Misia: Tak, niedawno. Ważę ciut za dużo, ale zamierzam się odchudzać. Od jutra.
Anioł: Co? Za dużo? A ja szukam jak głupi w bazie danych.

Na scenę wchodzi Archanioł ze świetlnym mieczem.

Archanioł: (wskazuje Misi drogę) Na lewo proszę, tam idą grzesznicy.
Misia: (przerażona) Ale ja tylko od czasu do czasu zjadam czekoladę przed obiadem albo porcję lodów, a cukierki jem tylko wtedy gdy się denerwuję. Nie sądziłam, że to taki ciężki grzech. Ja się poprawię, mam szczere chęci…

Na scenę wpada dziewczyna z dyskoteki. W jednej ręce ma piwo w drugiej listek tabletek, rozgląda się zdenerwowana, chce stanąć w kolejce do Anioła, ale podbiegają do niej 2 diabełki i wloką ją ze sceny. Misia z przerażeniem obserwuje tę scenę.

Anioł: Za późno, trzeba było to robić za życia.
Archanioł: Dobrymi chęciami wyłożono drogę do piekła. Możesz poczytać po drodze.
Anioł: No, co tu jeszcze robisz? Idź do diabła!

Misia kręci się bezradnie w kółko.

Archanioł: Tamtędy.

Świetlnym mieczem wskazuje jej drogę. Kurtyna.

Scena III

Przy biurku z komputerem siedzi diabeł, nogi założył na stół, na uszach ma słuchawki, kiwa się w rytm muzyki i bawi ogonem.

Misia: Przepraszam, przysłali mnie tutaj.

Diabeł odkłada słuchawki, zdejmuje nogi ze stołu i poprawia różki.

Diabeł: Fiuu… Taka młoda, a tyle już zdążyła nagrzeszyć… Za sam wygląd wysłałbym cię na diabelski młyn z siedzeniami podgrzewanymi do czerwoności… a potem poprzypiekał jeszcze tu i ówdzie…
No to do rzeczy. Za co cię tu zesłali?

Zaczyna szukać w komputerze.

Diabeł: Narkotyki? Alkohol? Papierosy? A może samobójstwo?

Stuka w klawisze komputera.

Misia: Nic z tych rzeczy.
Diabeł: Morderstwo z premedytacją, znęcanie się nad zwierzętami, albo nad bliźnim, ze szczególnym okrucieństwem?
Misia: Jestem niewinna.
Diabeł: A może autostręczycielstwo, handel żywym towarem, inne perwersje?

Szuka jednocześnie w komputerze.

Misia: Auto – co?
Diabeł: No, takie tam. Nawet mnie nie wolno używać niecenzuralnych zwrotów.

Szuka dalej w bazie danych.

Diabeł: A może przestępczość zorganizowana, rozboje, oszustwa podatkowe?
Misia: To pomyłka, jakiś absurd. Przyznaję, nie byłam zbyt pilną uczennicą ale…
Diabeł: Siedem grzechów głównych masz w małym paluszku, co?
Misia: Ja? Czy wyglądam na grzesznicę?
Diabeł: A która z was wygląda? Anielskie buzie, słodkie oczy, a w głowie im diabelskie sztuczki.
Misia: Jesteś stronniczy i niesprawiedliwy!
Diabeł: No cóż, jak to diabeł.
Misia: Nie zrobiłam nic złego, mam tylko lekką nadwagę…
Diabeł: (śmiejąc się) Lekką nadwagę, dobre sobie, chyba na wadze zabrakło skali. Aniołkiem to ty nie jesteś. Ale nie martw się nie będziesz się nudzić. Mamy dla ciebie doborowe towarzystwo. Znasz może cesarza Nerona? Albo Markiza de Sade1? (czyt. de Sejd)
Misia: Ze słyszenia.
Diabeł: A Woltaire’a? (czyt. Woltera)
Misia: Z lektury.
Diabeł: A wiesz coś o Hitlerze i Stalinie?
Misia: Co nieco, z historii, ale czy to znowu jakiś sprawdzian?
Diabeł: Oczywiście, sprawdziany to piekielna specjalność. Jutro klasówka z całego materiału historii, od starożytności do I wojny światowej.
Misia: Ale ja nie zdążę się nauczyć, nie mam materiałów!
Diabeł: Znajdziesz je w piekielnej bibliotece. Wiszą na hakach, cała żywa historia.

Z mroku wyłaniają się wiszące na hakach na przeciąganym sznurku głowy postaci historycznych, pod nimi na drugim sznurku lub żyłce wiszą kotły ze smołą. Na gest diabła głowy zanurzają się w kotłach. Słychać jęki i krzyki.

Diabeł: Możesz się więcej od nich nauczyć niż z podręcznika. (chichocze) Poznasz pikantne szczegóły.

Diabeł cały czas szuka w komputerze, przerzuca kartki leżące na biurku.

Diabeł: (do siebie) Gdzieś ty się duszyczko zapodziała?

Zirytowany wali pięścią w komputer, potem dźga go widłami.

Diabeł: Przeklęta technika! Znowu się drań zawiesił. (za scenę) Wyciągnijcie mi z kotła jakiegoś informatyka! Najlepiej z Microsoftu! (czyt. Majkrosoftu)
Diabeł: (do Misi) A może podpisywałaś cyrograf?
Misia: Nigdy w życiu!
Diabeł: Nie szkodzi, podpiszesz teraz i będziemy mieli z głowy.
Misia: Niczego nie podpiszę, jestem niewinna. Wracam do nieba.
Diabeł: Chwileczkę, nie tak prędko! Najpierw seria zabiegów w salonie piękności. Jak będziesz grzeczna, dam cię na siłownię do Syzyfa. Wiesz jak tam świetnie modelują uda i pośladki? Szybko stracisz nadwagę. No, nie bądź głupia i podpisz.

Podaje jej cyrograf i gęsie pióro.

Misia: Za nic na świecie!
Diabeł: Och, zapomniałem. Czego to dziewczyna nie zrobi dla urody.

Klaszcze w dłonie. Na scenę wbiegają 3 diabełki przy dźwiękach kankana. Jeśli potrafią, mogą zatańczyć, ale nie za długo.

Diabliczka I (wyjmuje z walizeczki obcęgi) Zapraszam do salonu na manicure,
(przesuwa tarką do jarzyn po wyimaginowanej sylwetce) peeling całego ciała,

(przykłada drugiej diabliczce skrawek aksamitu do twarzy) i smolne maseczki,
(pokazuje ssawkę do odkurzacza) odsysanie tłuszczu
(pokazuje stare nożyce lub sekator) i przycinanie uszu.
Diabliczka II: (wymachuje kijami, naśladując ruchy masażysty) Oferujemy intensywny masaż, solarium w kwaterze wulkanu, smolne jacuzzi a na koniec bieg po rozżarzonych węglach i skok do przerębla. Spadek wagi gwarantowany.
Diabliczka III: Dla amatorów silnych wrażeń mamy w ofercie wbijanie na pal i łamanie kołem, a jakby komuś było mało, ćwiartowanie piłą łańcuchową. Ponowne zszywanie gratis!
Diabliczka I: Jest też dyskoteka.
Diabliczka II: Najlepsi płatni mordercy strzelają po ścianach.
Diabliczka III: Same hity!
Diabeł: Widzisz! Takiego wachlarza usług próżno szukać w niebie.
Misia: Dzięki, to nie dla mnie, żegnajcie.

Chce odejść.

Diabeł: Dość tych subtelności. Brać ją i do kotła.

Diabliczki rzucają się z widełkami, ale nie mogą tknąć Misi, bo chroni ją niewidzialna bariera. Misia orientuje się, że jest nietykalna i wyrywa widły diabłu, mówi już bardziej odważnie:

Misia: A nie mówiłam?! Nie możecie mnie tknąć, bo jestem niewinna. Zaraz was poślę do kotła. Znam kung-fu.

Wymachuje widełkami, diabły odskakują.

Diabeł: (polubownie) Dogadajmy się, nie chcę kłopotów! Oddaj moje widełki! Dlaczego kłamałaś, ze masz nadwagę ? Pokaż wydruk z wagi i wszystko się wyjaśni.
Misia: Nie mam. Zgubiłam.
Diabeł: Zgubiłaś! (wściekły) Cholerne anorektyczki! Ciągle uważają się za grube, nawet po śmierci, nawet jako szkielety. Nie zjedzą śniadania przed klasówką, a ja potem mam nieprzyjemności! (krzyczy) Muszę się tłumaczyć zwierzchnikom! Nich was diabli porwą!

Orientuje się, że przesadził – dalej mówi spokojniej.

Diabeł: Przepraszam. Pomylone widły, pomylone kotły.

Opada na krzesło i chwyta się za głowę. Diabliczki podchodzą do niego i uspokajają.

Diabliczka I: Chodź, zrobię ci manicure i podpiłuję różki, wyciszysz się.
Diabliczka II: Skok do przerębla dla ochłody dobrze ci zrobi.
Diabliczka III: Łamanie kołem cię odpręży, a dyskoteka doda pozytywnej energii.

Patrzy z wyrzutem na Misię.

Diabliczka I: Widzisz, co narobiłaś?! To był chwyt poniżej pasa!
Diabliczka II: Wynoś się stąd. Dość mamy kłopotów w piekle.
Diabliczka III: Wróć za 100 lat, jak porządnie nagrzeszysz. Przygotuję ci kąpiel.

Misia chce uciec, ale nie wie dokąd. Diabeł wskazuje jej drogę.

Diabeł: Tamtędy!

Misia rzuca widły i ucieka ze sceny.

Diabeł: Szkoda. To byłby taki dobry materiał na diabła.

W przerwie „Alleluja” Mozarta z „Exsultate Jubilate”. Czas na przebranie.

Scena IV

Anioł przy komputerze. Za nim 2 duszyczki w koszulach. Muzyka stopniowo się wycisza.

Anioł: Proszę się nie pchać, tu nie ma uprzywilejowanych. Pierwsi mogą być ostatnimi, a ostatni – pierwszymi.

Misia podchodzi z drugiej strony.

Misia: Ja już raz tu stałam. Mogę bez kolejki?

Anioł przywołuje ją gestem. Misia podchodzi.

Anioł: Co się stało? Wysłałem cię przecież do piekła.
Anioł: Jak to? Twierdziłaś, ze masz lekką nadwagę. Powinnaś tu wrócić po serii zabiegów, ale bez przesady, nie tak szybko.
Misia: Nie znaleźli mnie w bazie danych.
Anioł: O, ja też nie mogłem znaleźć, wiec sądziłem, że będziesz na liście w piekle. (podejrzliwie) Na pewno zważyli cię po śmierci? Tam na końcu tunelu, gdzie to jasne światło.
Misia: Nie wiem, nie pamiętam żadnego tunelu, ani światła.
Anioł: Gdzie masz wydruk z wagi?
Misia: Chyba zgubiłam…
Anioł: Jeżeli cię nie zważyli to znaczy, że ty jeszcze żyjesz! (chwyta się za głowę) I co ja z tobą zrobię?
Misia: To ja nie umarłam? Chcę do domu!

Oczekujące duszyczki nudzą się, siadają, wstają, przestawiają w kolejce.

Anioł: Chwileczkę.

Dzwoni z komórki do Archanioła. Archanioł wchodzi na scenę z laptopem lub notatnikiem. Kłania się lekko Aniołowi.

Anioł: Mam problem. Muszę pilnie na audiencję do św. Piotra.
Archanioł: (szuka w notatniku lub laptopie) Do św. Piotra najbliższy termin za 2 miesiące.
Anioł: A może do św. Judy Tadeusza. On załatwia beznadziejne sprawy.
Archanioł: O, z tym jeszcze gorzej, dopiero w marcu.
Anioł: To może chociaż do Jana Pawła II on umie rozwiązywać problemy z młodzieżą.
Archanioł: Kolejka do roku 2030. Nie da rady.
Anioł: (zrozpaczony): To może jakikolwiek święty, byle szybko.
Archanioł: „Co nagle to po diable” Gdy się anioł spieszy, to się diabeł cieszy…
Anioł: Wiem, ale to naprawdę pilne. Ta oto duszyczka jest nie do końca umarła i nie wiem, co z nią zrobić.
Archanioł: Wyślij do piekła. Tam się szybko zdecyduje, czy warto żyć.
Anioł: Już tam była. Odesłali ją z powrotem. I wolę nie pytać dlaczego. Teraz chce do domu.
Archanioł: Więc nie rozumiem w czym problem?

Anioł odprawia Misię ruchem ręki, ona odchodzi trochę dalej, on ściszonym głosem do Archanioła:

Anioł: Bo to już czwarta w tym tygodniu. Na dodatek z tej samej szkoły. I wszystkie umarły na własną prośbę!
Archanioł: Biedactwa. Chyba coś nie tak z tą szkołą. Wyślijmy Anioła Stróża. Niech sprawdzi, czy nie dochodzi tam do aktów przemocy albo znęcania się nad bliźnim.
Misia: Ja chcę do domu. Nudzi mi się.
Anioł: (wskazuje na Misię) Sam widzisz jakie to niespokojne dusze. Wszystkie za mało ważą, aby w pełni wejść do nieba, więc fruwają tu i tam między niebem a ziemią i tylko sieją zamęt. A ta duszyczka to szczególny przypadek.
Archanioł: No tak, trzeba coś z tym zrobić. Daj im jakieś zajęcie.
Anioł: Wysłałem je na wykłady do św. Augustyna2, a one stwierdziły, że są za młode na jego ,,Wyznania”.
Archanioł: Może umieścić je w chórze, albo niech się zajmą praniem anielskich koszulek.
Anioł: Też na to wpadłem. Tyle, że odśpiewają hymny, upiorą koszulki, a potem licho, och, przepraszam, je nosi. Wszystko przez to, że za mało ważą. Zażądały dostępu do mobilnego Internetu.
Archanioł: Po co, skoro mogą fruwać gdzie chcą?
Anioł: Szkoda im wieczności na próżne wędrówki. Chcą się uczyć i rozwijać. Twierdzą, że w niebie panuje zbyt duszna atmosfera tradycjonalizmu.
Archanioł: Coś podobnego!
Anioł: Zażądały wykładów Teilharda de Chardin3 i spotkań z Janem Pawłem II. Stwierdziły, że za życia ich umysły były zanadto tłamszone i nie pozwolą, aby je ograniczano po śmierci.

Misia cały czas kręci się po scenie, znajduje jakąś książkę i chwilę ją czyta, potem rozmawia z oczekującymi duszyczkami, wreszcie podchodzi do komputera i dotyka klawiatury. Zniecierpliwiony Anioł chce jej dać po łapach, Misia odskakuje.

Anioł: (do Misi) A sio!
Misia: Chcę do domu! Albo do nieba!
Archanioł: (do Misi) A sio! (do Anioła) To bardzo młode duszyczki. Należałoby je troszkę zdyscyplinować.
Anioł: Ale jak, skoro nawet w piekle sobie z nimi nie poradzili? Nie wiesz jeszcze na co je stać. Zorganizowały teatr i zaczęły próby. Zaangażowały w to św. Agatę z Katanii – patronkę sztuki i artystów, a Jan Paweł II jeszcze im pomaga. Napisały książkę: ‘Moje życie po śmierci’ i chcą ją umieścić na stronie internetowej. Wymyśliły też portal ‘Poznaj zmarłego przodka’ i forum dyskusyjne ‘Powiem wam, jak umarłem’. Czy to nie przesada?
Archanioł: Wielkie nieba! To godzi w nasze święte tradycje.
Anioł: Sam widzisz. Potrzebuję wsparcia.
Archanioł: Dajmy spokój świętym. Sami rozwiążemy ten problem. Mam pomysł. Odeślijmy je na ziemię. Niech tam sobie jeszcze trochę poszaleją. Jak tu wrócą o 100 lat starsze i 20 kg cięższe, już nie będą takie niespokojne. (klaszcze w dłonie) Hej, aniołki!

Aniołki przybiegają, ustawiają się rządkiem z niewinnymi spojrzeniami i złożonymi do modlitwy rękami. Stają obok Misi, poznają ją, witają się.

Archanioł: Wracacie na ziemię.
Aniołek I: Ale dlaczego? Nam tu dobrze.
Aniołek II: Dajcie nam szansę.
Aniołek III: Nigdy więcej sprawdzianów!
Aniołek I: Szkoła to przeżytek.
Misia: Chcemy zdobywać wiedzę bez strachu i przymusu.
Anioł: Wierzcie mi, będzie dobrze. Nie lękajcie się. Odprowadzi was Anioł Stróż i przekaże władzom szkolnym odpowiednie instrukcje.

Aniołki zbijają się w gromadkę, troszkę przestraszone.

Archanioł: (wznosząc ognisty miecz) No to fruu… na ziemię. Wracajcie do życia!

Aniołki cofają się, pchane niewidzialną siłą ze sceny. Archanioł odchodzi za nimi.

Anioł: (opadając wyczerpany na krzesło) Och, dzięki ci Panie! Chwilowo pozbyłem się kłopotu! Ale co będzie za 100 lat? (Do duszyczek) Następny proszę.

Dalszy ciąg „Alleluja” Mozarta albo „Alleluja” Haendla (nie eksperymentujcie z muzyką, zaufajcie mojej intuicji, jeśli chcecie zdobywać nagrody).

Koniec

Odnośniki:

1 Markiz de Sade Od jego nazwiska pochodzi słowo ‘sadyzm’, czyli szczególne okrucieństwo lub znęcanie się. Zafascynowany złem, pisał obrazoburcze książki, potępiane przez Kościół.

2 Św. Augustyn Filozof chrześcijański, autor „Wyznań”, traktatu filozoficznego, dotyczącego wiary w Boga i drogi, jaką święty przebył w tym kierunku od życia grzesznego do życia w świętości.

3 Pierre Teilhard de Chardin XX wieczny jezuita, filozof, podróżnik, archeolog, przyrodnik. Usiłował pogodzić tradycyjną wiarę katolicką z osiągnięciami współczesnej nauki. Zwolennik teorii ewolucji jako bożego planu. Odkrywca Sinantropusa (człowieka pekińskiego). Twierdził, że materia jest obdarzona świadomością, a Chrystus jest alfą i omegą – początkiem i końcem. Budził tym kontrowersje i nie jest całkiem akceptowany przez Kościół katolicki.